image1 image2 image3

HELLO I'M DAGMARA|WELCOME TO MY PERSONAL BLOG|I HOPE YOU SPEND A NICE TIME HERE|ENJOY!|

Moja Przygoda Z Portsmouth #3

Cześć Wam !
          Jak w ostatnim tygodniu, tak i w tym kontynuuję serię postów dotyczącą moich praktyk za granicą. Gdy jest ciepło dni lecą niesamowicie szybko, tak było i w tamtym czasie. Pierwszy tydzień zleciał w oka mgnieniu. Jednak dzisiaj opowiem Wam trochę o miejscu gdzie odbywałam praktyki. 
          Co prawda w pracy nie robiłam zdjęć, wydaję mi się, że nie wypada tak wyjść i robić zdjęcia zwykłym pomieszczeniom. Pracowałam wraz z koleżanką i kolegą z klasy, jednak mieliśmy również osoby odbywające praktyki z Włoch, Węgrzech, a nawet dwoje Polaków. Szef był Hindusem, jednak pochodził z Niemiec (ale to wszystko pokręcone !) Pod swoją opiekę wziął nas Roy, jeden z pracowników. Nasze pierwsze dni polegały na szukaniu śmiesznych filmików na YouTube, ale musieliśmy szukać takich, gdzie ludziom nie dzieje się krzywda. Byliśmy podzieleni w grupy po dwie osoby, gdzie pracowałam razem z kolegą (tak już zostało do końca naszego pobytu). Trochę nagięliśmy zasady i kilka z naszych filmików unieważniono. Uważam, że była to dobra zabawa na pierwsze dni, żeby się przyzwyczaić i wyluzować.
          Pracę zaczynaliśmy o 9, a kończyliśmy o 17 lub 16 nie jestem sobie w stanie przypomnieć :( O godzinie 13 mieliśmy czas na lunch. Plusem było to, że balkonu/tarasu firmy było widać wodę, dlatego na brzeg nie mieliśmy daleko. Większość przerw spędzaliśmy w parku, ojj jak tam było pięknie.







          Lunche każdy z nas miał zazwyczaj robione przez gospodarzy u których mieszkaliśmy. Mój lunch wyglądał następująco: chipsy, kanapka, soczek i coś słodkiego. Wiele osób narzekało na chleb, lecz łatwo jest się do niego przyzwyczaić.
          Pamiętam moim pierwszym wyzwaniem językowym, pomijając rozmowę z gospodynią było kupno lodów, które sprzedawane były w budce. Nie wiem czy był to ten sam stres co przed maturą z matematyki, ale cała drżałam ! Teraz przynajmniej mam się z czego śmiać, gdy dzielę się z Wami tą przygodą. A właśnie, kupno lodów zakończyło się sukcesem :) 



          Wracając do pracy ... Z czasem dostawaliśmy trudniejsze zadania, zaczynając od pisania quiz-ów, a kończąc na bazach danych szkół. Jednak do wszystkiego dało się przyzwyczaić i z czasem śmigaliśmy w bazach jak zawodowcy. Plusem było to, że po przyjściu do pracy kierowaliśmy się w miejsce, gdzie można było coś zjeść w deszczowe dni. Tam mieliśmy taką 'mini' kuchnie, stół oraz wyjście na taras. Każdy zajmował wolne miejsce i gdy wchodził Roy wybierał osobę, która ma zacząć opowiadać co robiła poprzedniego dnia, czy w weekend. Kolejka szła wg wskazówek zegara, więc każdy mógł przygotować swoją wypowiedź. Gdy zapomniało się słówka używaliśmy translatora, czy słownika. Wszystko, tylko żeby nie rozmawiać po swoim narodowym języku, ponieważ mieliśmy wiele osób różnych narodowości i nie każdy nas rozumiał. Na końcu opowiadał Roy, który swoją wypowiedź zawsze zaczynał: Wróciłem do domu, kopnąłem kota ..." i kontynuował dalej. Gdy już wysłuchaliśmy wszystkich zostały rozdzielane role na dany dzień. Wyjątkiem były piątki, gdzie kończyliśmy o 13, czasami nawet wcześniej. Jednak, każdy był podzielony na grupy i do każdej grupy przynależało jedno pomieszczenie, które musiała owa grupa sprzątnąć. Czasami tez w piątki żegnaliśmy osoby, które kończyły praktyki i wracały do swoich krajów. Niżej zdjęcie z pożegnania Ely, które zrobiliśmy po pożegnalnych lunchu. Ely była praktykantką z Włoch.




PS: Jeżeli macie jakieś pytania, śmiało Wam na nie odpowiem w komentarzu, a może już w następnym poście ? :)

Share this:

CONVERSATION

10 komentarze:

  1. Ale fajna praca! Zdaje sobie sprawę z Tego, że to tylko chwilowe, jako, że to praktyki, ale rewelacyjna *-* Czytałam z otwartą buzią pod wrażeniem tego jaka atmosfera tam panowała.
    Super ;)

    Zapraszam -> http://hot-schot.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow! Musiało być cudownie! Zazdroszczę ci! Poznałaś tylu ludzi i mogłaś się rozwijać 💞 Mam nadzieję, że będzie szło ci jak najlepiej 👋
    Zapraszam:
    http://diary-of-dreams-kingablog.blogspot.com/2016/06/nowe-nabytkizakupy-fiszka.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że ja już skończyłam szkołę i nie mam okazji wybrać się na praktyki za granicę :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak ja dawno nie byłam za granicą... odwiedzę cię! :) Ja jeszcze szkoły nie skończyła,może będę mieć tak samo jak ty :D
    Ps.śliczne zdjęcia! ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam nadzieje że uda mi się załapać kiedyś na praktyki właśnie za granicą( co prawda o wiele inny kierunek niż twój, no ale może..) Widzę że wesoło mieliście :) To dobrze, niestety przekonanie o praktykach jest takie "Przynieś, podaj, pozamiataj" pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie, ze moglas mieć praktyki w tak pięknym miejscu. Musiało być super!
    written-by-life.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Zazdroszczę takiego wyjazdu ! Www.dlifebook.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojeeeej jaki fajny wyjazd! Meeega, zazdroszczę! Nowe i ciekawe doświadczenia ze sobą przywiozłaś do domu!
    Dobrze, że kupno lodów zakończyło się sukcesem, też czasami różne ciekawe sytuacje mam z obcym językiem :D
    Pozdrawiam, KINGA na Wieszaku ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale super!
    Ja na koniec lipca wybywam na praktyki do Grecji na Kretę na całe 3 miesiące, już się doczekać mega nie mogę <333
    Nie tylko zdobywa się doświadczenie, ale również to mega przygoda!:)
    Jak lubisz podróżować to zapraszam na swojego bloga poświęconego tej tematyce.
    Pozdrawiam:)))

    http://bedziesz-miedzy-gwiazdami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowne zdjęcia, można pozazdrościć takich praktyk, ja o swoich lepiej nie będę mówić. Bardzo podoba mi się to grupowe zdjęcie :)
    pozdrawiam cieplutko myszko :*
    w wolnej chwili zapraszam do siebie ♥
    ayuna-chan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

PAMIĘTAJ:
Każda obserwacja i każdy komentarz motywuje:)

***